Pod gabinetem na wizytę oczekuje Pacjent. Lekarz przyjmuje od godziny 12, i nasz bohater jest pierwszy w kolejce. Mija południe, lekarz nie przychodzi, a pacjent zaczyna tracić cierpliwość. W końcu z westchnieniem ulgi przestępuje próg gabinetu, jego oczom ukazuje się widok monitora od komputera i ledwo wystającej zza niego głowy lekarza. Chwila trwa… Lekarz pisze… pacjent myśli… i czuje. Najczęściej żal i irytację. Czy taką sytuację można jeszcze uratować?